piątek, 12 listopada 2010

Lotos – Gospic 90-88. Szaleństwo!


Szalona frekwencja, szalony doping, szalony mecz, szalony wynik! Chwilami miałem wrażenie, jakbyśmy grali w Finale Euroligi… Atmosfera była naprawdę wspaniała.

 

Zaczęliśmy spotkanie od szybkiego 0-8 i już przez cały mecz goniliśmy rywalki. Dwa czy trzy razy zdarzyło się, że po ogromnych męczarniach zeszliśmy  z -14 punktów na remis a już minutę później znowu przegrywaliśmy przynajmniej różnicą  10 oczek. Wszystko za sprawą Maurity Reid (20pkt, 6 przechwytów ale na szczęście i 6 strat), Sandry Mandir (19), Mariji Vrsaljko (17) oraz Jeleny Ivezic (18), które błyskawicznie przechodziły z obrony do ataku i ‘dziurawiły’ nasz kosz. Ogólnie mecz rozgrywany był w bardzo szybkim tempie, przez co obie drużyny miały problemy ze zorganizowaniem obrony, stąd też wysoki wynik 90-88. 

 

W naszej ekipie niestety słabiej niż zwykle zaprezentowała się Daria Mieloszyńska, która zdobyła tylko 2 punkty; jednak to w mojej opinii podnosi wagę zwycięstwa, gdyż odnieśliśmy je bez wysokiego wkładu punktowego naszej liderki (czyli może być jeszcze lepiej). Za to Monica Wright zagrała w końcu na miarę oczekiwań – 26 punktów (12/23 z gry), 7 zbiórek, 5 asyst, 2 przechwyty i blok – w efekcie czego z największym wskaźnikiem efektywności została zawodniczką tygodnia ( http://bit.ly/9quliH)! Dobrze zaprezentowały się Elina Babkina oraz Milka Bjelica (obie 17 punktów) oraz Sandora Irvin (12). Jednak prawdziwą bohaterką z pewnością była Magdalena Kaczmarska, której akcja 3+1 przechyliła szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Co tu dużo mówić, to trzeba zobaczyć:

http://sport.tvp.pl/koszykowka/euroliga/wideo/kluczowa-trojka-kaczmarskiej/3298003


                                          foto: www.basketballviews.com

 

Ze spraw czysto kibicowskich, mecz był idealny do oglądania. Nasze dramatyczne pościgi, efektowne akcje, gra kosz za kosz oraz ciągły doping na bardzo wysokim poziomie, dostarczały ogromu emocji każdemu, kto przybył na halę. Frekwencja dopisała, dlatego też chciałbym serdecznie podziękować wszystkim kibicom, którzy tak licznie stawili się na mecz. Zwłaszcza przedstawicielom ‘sąsiednich’ ekip – Asseco Prokom Gdynia oraz Vistal Łączpol Gdynia – którzy bardzo  przyczynili się do stworzenia tak wspaniałej atmosfery.


                                          foto: Piotr Pedziszewski

 

Wracając do poprzedniego wpisu, nie będzie 0-10, a to znaczy, że spełniła się opcja optymistyczna. Wkrótce dołączy do nas Dora Horti, więc może nie będzie tak źle i wciąż uważam, że 4. miejsce w grupie jest w naszym zasięgu. Następny mecz gramy z tureckim gigantem – Fenerbahce. Szans na wygraną nie mamy. Jednak liczę, że dziewczyny nie oddadzą łatwo zwycięstwa, tak jak w meczu z UMMC. W międzyczasie zahaczymy jeszcze o Toruń, gdzie w ramach 10. kolejki Lotos zmierzy się z Energą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz