wtorek, 8 lutego 2011

Reaktywacjo-pobudka!


Śniegu już nie ma więc jak każdy niedźwiadek budzę się do życia z zimowego snu.

Od ostatniego wpisu (5 grudnia 2010) minęły dwa miesiące, które przyniosły wiele zmian.  Jeszcze w roku 2010:

12.XII - przegraliśmy u siebie z Polkowicami 66-70
19.XII - przegraliśmy u siebie z Pruszkowem 63-69
20. XII - wygraliśmy u siebie z łódzkim Widzewem 91-64

Nowy 2011 rok rozpoczęliśmy od pozyskania (trzeciego w tym sezonie) nowego znakomitego trenera. Grek George Dikeoulakos, bo o nim mowa, został historycznym pierwszym zagranicznym szkoleniowcem w historii naszego klubu. W sezonie 2009/10, prowadząc Sony Athinaikos, wygrał ligę grecką (bez porażki) oraz Puchar FIBA (tylko jedna porażka, w finale); był też asystentem trenera w kadrze Grecji, która na ME na Łotwie zajęła 5. miejsce i wywalczyła udział w MŚ w Czechach; obecnie jest pierwszym trenerem kadry Łotwy. Jego debiut w Gdyni przypadł na mecz PP z GTK Wejherowo – mimo, że przeciwnik nie był wymagający to po zaledwie kilku dniach pracy dało się zauważyć zmianę jakości gry Lotosu. Co do zmian, zespół opuściły  Sandora Irvin i Dora Horti ale za to wzmocniła nas Paulina Krawczyk, zawodniczka z kadry Francji - Mistrzyni Europy z 2009 roku, posiadająca także polski paszport.  Do chwili obecnej rozegraliśmy następujące spotkania:

10. I – wygraliśmy u siebie z Artego Bydgoszcz 96-68
13. I – przegraliśmy u siebie z Fenerbahce 64-77 (38-36 do przerwy)
16. I – wygraliśmy na wyjeździe z Tęczą Leszno 80-70
19. I – przegraliśmy u siebie z Rivas 69-73
26. I – wygraliśmy u siebie z Odrą Brzeg 82-61
30. I – wygraliśmy na wyjeździe 53-106


We wszystkich tych spotkaniach grała już inna drużyna, niż ta sprzed przerwy świątecznej. Trener George odmienił oblicze naszego zespołu. Na wielką pochwałę zasługuje nasza postawa w meczach Euroligi. Z tureckim gigantem (co prawda już bez Diany Taurasi ale za to z Angel McCoughtry) Fenerbahce walczyliśmy jak równy z równym, z Rivas prowadziliśmy przez 35 minut by w samej końcówce oddać prowadzenie. Niestety, dzięki krótszej ławce nie udało nam się sprawić niespodzianki i wygrać żadnego z tych spotkań. Jednak nasze występy pozwalają patrzeć w przyszłość z optymizmem. Niestety #2, nie dołączyła do nas zawodniczka na pozycję centra więc można powiedzieć, że gramy w osłabieniu już od początku każdego meczu.. Jednak uważam, że osoba trenera jest w stanie wykrzesać
z obecnego składu 120% możliwości i brak centerki będzie niezauważalny. Najbliższy mecz – 16.II z Wisłą – pokaże, czy jesteśmy w stanie nawiązać walkę
o czołowe lokaty w play-offach.  Liczę na wyrównany pojedynek a tak po cichu marzę o rewanżu za porażkę w Krakowie (82-54).  Wisła zdecydowanie przeważa
w strefie podkoszowej (Leuchanka, Kobryn, Leciejewska) jednak uważam, że na obwodzie nie odstajemy od nich ani trochę. Oczywiście, mają naszą zeszłoroczną bohaterkę Erin (będzie to jej pierwsza wizyta w Gdyni po przejściu do Białej Gwiazdy) oraz Nicole Powell ale i my mamy kim ‘postraszyć’ – mówię o  Kieshy Swanier  oraz Monice Wright. Mam nadzieję, że Daria i Paulina dorzucą kilka ‘trójek’ bo Powell zapewne będzie karać nas celnymi rzutami ‘zza łuku’. Na chwilę obecną nie ma co więcej pisać – pożyjemy, zobaczymy!


 Mecz Lotos Gdynia – Wisła Kraków odbędzie się 16.II (środa) o godzinie 19:15. Serdecznie zapraszam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz